II Bieg Pruszkowski. Czasami dobrze jest odpuścić ;)

IMG_3343

Mam medal, chociaż biegu nie ukończyłam. Na metę zostałam dowieziona przez przesympatycznych Panów Ratowników, a potem Strażaków :) 

Ale od początku… Dzień był piękny, słoneczny, ciepły. Na II Bieg Pruszkowski pojechałam w dwóch celach- przebiec 10 km i poznać Andrzeja Gondeka! To ultramaratończyk, pomysłodawca i realizator projektu „Wybiegaj Marzenia”. Tego drugiego zaszczytu dostąpiłam. Chociaż żeby porozmawiać z nim musiałam mocno zadzierać głowę do góry. Nie wiem czy to on jest tak wysoki czy ja taka mała ;) Po fantastycznej rozgrzewce, która przypominała zumbę i była bardzo energetyczna, stanęła na starcie. I przebiegłam dokładnie 3,8 km ;)

20150531_112016Wysoka temperatura, brak cienia, brak wody i problemy z czuciem w stopach sprawiły, że zakończyłam bieg w najbliższej karetce. Czasami dobrze jest odpuścić. Miałam problemy z czuciem, zaczęły latać mi przed oczami tajemnicze pyłki i stateczki, więc zeszłam w trasy. Nie chciałam testować jak długo wytrzyma mój organizm z takich warunkach ;) nawet na maratonie nie byłam tak zmęczona jak dziś. I to też moja złota myśl na dziś, nie tylko dla osób z SM. Nie zawsze warto walczyć do końca, kiedy czujemy, że osiągnięcie celu będzie kosztowało nas zbyt wiele. Zdrowie jest jedno, a biegów takich jak ten będzie jeszcze wiele :)

Ale nie ma tego złego… Z karetki przeniosłam się do samochodu straży pożarnej (pierwszy raz w życiu! było super). Jechaliśmy za ostatnim biegaczem, czyli cudownym starszym panem w jeansowych spodenkach, bez numeru startowego i kilku 4 piwach! Od panów strażaków dowiedziałam się, że gdy wybiegaliśmy ze stadionu, gdzie bieg się rozpoczynał, ten wyjątkowy biegacz wyrzucał właśnie czwartą butelkę po tym pysznym bursztynowym trunku. Posłuchałyśmy z koleżanką biegaczką, której kolano odmówiło współpracy, trochę hitów disco polo i zostałyśmy dowiezione na stadion. Dziękuję Strażakom za miłą podróż!

Nie żałuję, że pojechałam do Pruszkowa, ani że zeszłam w trasy. Dostałam nawet medal! Co prawda nie IMG_3401zmierzono mi czasu (chociaż miałyśmy pokusę, żeby przebiec z koleżanką przez linię mety, ale chyba ktoś doszukałby się oszustwa gdyby sprawdził prędkość biegu, a tam… 50 km/h ;) ). Medal wręczył mi Tata i znaczy on dla mnie bardzo wiele. To dowód tego, że nie warto się poddawać, ale trzeba też wiedzieć, kiedy zejść ze sceny ;) Tym razem pokonanym przez chorobę i temperaturę, ale mądrzejsza o nowe doświadczenie.

Poniżej mała foto-relacja. Tym razem w roli fotoreportera Przemek Tesz. Dzięki!

 

IMG_3234IMG_3258IMG_3223IMG_3317IMG_3343IMG_3383IMG_3388IMG_3407IMG_3412IMG_3296

 

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  

8 komentarzy “II Bieg Pruszkowski. Czasami dobrze jest odpuścić ;)”

  1. JukkaSarasti pisze:

    Gratuluje zdrowego podejścia do sportu. To się nazywa wygrać bieg mimo nieukończenia go :-)
    I takie właśnie rzeczy powinni czytać czy przyszli sportowcy czy – przede wszystkim – ich rodzice. Żeby wiedzieć, jak ważna jest frajda ze sportu i że brak pierwszego miejsca czy – jak w Twoim przypadku – nieukończenie biegu nie musi być porażką :-) Owszem, pierwsze miejsce jest tylko jedno, ale kto powiedział, że zwycięzców nie może być więcej? (jeśli ktokolwiek – niech mu język suchym będzie)

    1. milena pisze:

      Zgadzam się z Tobą! Podejście do wygrywania i przegrywania powinni nas uczyć rodzice. Nie każdy może być pierwszy, ale każdy może być zwycięzcą :)

  2. Anonim pisze:

    Jesteś Wielka!!!!Wspaniałe przeżycia,wszystko ma swoje plusy i minusy,a Ty zawsze widzisz plusy i tak trzymać….

    1. withasmile.pl pisze:

      Bo nie można pozwolić, żeby minusy przysłoniły plusy ;)
      A poważnie, staram się, bo inaczej można utonąć w negatywnych myślach, a na to szkoda czasu!

  3. Akpork pisze:

    Pokazałaś ogromną pokorę i to z uśmiechem. Zuch zuch zuch <3 buziaki :) i tak wygrałaś jak zawsze :P

    1. withasmile.pl pisze:

      Wygrałam! Śledzenie biegu pana po 4 piwach zza okna strażackiego samochodu- bezcenne! :)

  4. Anonim pisze:

    Uwielbiam Twoich rodziców w roli kibiców;) Tej straży pożarnej Ci zazdroszczę:)

    P.S. Wyglądasz świetnie ;)

    1. withasmile.pl pisze:

      Rodzice to najlepsi kibice ever! <3
      Straźacy byli super. I dawno disco polo nie słuchałam, a u niech w samochodzie taka niespodzianka ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>