Mój blog ma już rok!

pierwze urodziny

Kochani, z okazji pierwszych urodzin bloga chciałam z całego serca podziękować! Za Waszą obecność, ciepłe słowa, wsparcie i motywację. Trudno mi dziś uwierzyć, że minął dopiero rok! W tym okresie wydarzyło się tak wiele, że spokojnie wystarczyłoby mi na co najmniej dwa lata. A zaczęło się dokładnie 365 dni temu w kuchni, kiedy piłam z Siostrą kawę. A później czas zaczął gonić, a ja starałam się za nim nadążyć szukając radości w tym, co robię. A było to tak, po kolei..:

gif

… decyzja o maratonie. Absolutnie szalona! Niedługo po rzucie choroby, z umiarkowanym czuciem w stopach, w zimę! Kiedy większa część biegaczy robi przerwę. Pod choinkę dostałam zimowy strój do biegania, żeby nie zamarzła. Nie wiem co mi wtedy przyszło do głowy :)

… potem zaczęła się realizacja planu biegowego ściągniętego z netu i zaakceptowanego przez mojego fizjoterapeutę. Zaczęłam regularną rehabilitację, nawet dwa razy w tygodniu, do tego dieta, joga ze szczeniakiem jeszcze wtedy na plecach (teraz Skubas to już dorosły facet. A mi włosy odrosły!). Na początek stała trasa- do cmentarza i z powrotem. W nocy strach było się bać ;)


… kiedy wkręciłam się w treningi na dobre, odkryłam Łomiankowską Grupę Biegową. Cudowni ludzie, bez których nie pomyślałabym, że można biegać w piątek o 5:30 rano. Do dziś trudno mi uwierzyć, że tak się da!

… na walentynki pojechałam do Poznania na pierwszy bieg w SMowym towarzystwie. Okazało się, że osób biegających pomimo tej okropnej choroby jest więcej i tak jak ja nie wstydzą się głośno o tym mówić i przy tym uśmiechać. Kosiu i Wojtku, tak, to o Was :)

… nawet TV się tym zainteresowała! Co prawda nigdy nie obejrzałam żadnego zagrania ze swoim udziałem, ale ktoś mi doniósł, że pojawiałam się z TVP Info, Kurierze Warszawskim i TVN Meteo. Wierzę im ;) Wspaniałą przygodą była też współpraca z redakcją Runner’s World, którym dziękuję za to, że dostrzegli moją koszulkę na maratonie i zadzwonili. Dziękuję też dziennikarzom innych portali i magazynów. Szczególnie te słowa kieruję do Karoliny i Wojtka, dzięki który wywiad z With a SMile ukazał się w Dużym Formacie Gazety Wyborczej. Dziękuję nie tylko za sam tekst, ale głównie za szczerą rozmowę i trudne pytania.

… nie zawsze było łatwo, słowa krytyki też się pojawiały, ale odkryłam, że są ludzie, których moja historia jakoś inspiruje do zmian na lepsze i szczególnie dzięki jednej szalenie silnej kobiecie, którą podziwiam i ona wie, że to o niej mowa, uwierzyłam z sens prowadzenia bloga. Dziękuję Ci za to S! :)

… bez rodziny by się nie udało! Bez dwóch zdań. Są najlepszymi logistykami, fotografami i biegaczami na świecie! <3

IMG_6196rodziceIMG_3547

Dla mnie osobiście najcenniejsze są znajomości, które zawarłam dzięki blogowi i stronie na Facebooku. Nie rzadko było tak, że gotowa wyrzucić buty za okno siadałam przed komputerem, otwierałam skrzynkę mailową i dostawałam wiadomość od kogoś z Was. Ktoś napisał, że dziękuję, bo pierwszy raz znalazła pozytywny blog o stwardnieniu rozsianym. Ktoś nowozdiagnozowany chciał przekazać ciepłe słowa, bo Internet roi się od przerażających historii na temat tej choroby, a u mnie znalazł nadzieję, że może być dobrze. Pisali też biegacze. Skoro ja, osoba niepełnosprawna mogę i chce mi się, jak oni mają siedzieć teraz pod kocykiem w domu i czytać książkę? Wyszli biegać! 

Sama jestem przekonana, że zarówno jako osoba chora jak i biegacz mam jeszcze wiele do nauczenia się, a najlepszą lekcją były wywiady z innymi osobami zdiagnozowanymi na SM. Może to banał, co teraz napiszę, ale uwierzcie mi, Ci ludzie mają więcej radości, pokory, ale też determinacji i siły niż nie jedna zdrowa osoba. Po wywiadzie z Julką rozpętała się burza na jednym z forum osób chorych na SM, że jak można mówić, że jest się wdzięcznym za bycie nieuleczalnie chorym. Ktoś nawet uprzejmie nazwał ją chorą psychicznie ;) Ale podczas facebookowego Spotkania Neuropozytywnych ustaliłyśmy z Karasiem, że warto być takim wariatem. Przynajmniej świat jest kolorowy, a ludzie wydają się bardziej uśmiechnięci :) 

Życzyłabym sobie, żeby kolejny rok  był równie ekscytujący i ciekawy. Oprócz biegania w tym roku działo się w moim życiu wiele. Bardzo wiele. Kończyłam studia. Finalny koniec przewiduję na luty 2016, możecie trzymać kciuki. Tematem pracy magisterskiej są społeczno-ekonomiczno-demograficzne skutki posiadania dzieci przez osoby niepełnosprawne na przykładzie kobiety chorych na stwardnienie rozsiane. Z tym tematem pojechałam jako prelegent na konferencje „Miłość-niepełnosprawność-pasja”. Prywatnie zmieniłam też pracę i miejsce zamieszkania, więc ten rok była naprawdę bogaty! Wzięłam udział w trzech przedsięwzięciach skierowanych do osób chorych na SM. Pierwsze, był to rozwój portalu SM24.pl, a drugie to kampania P.S. Mam SM, a trzeci to Iron Man for SM (IM4SM). Uczestniczyłam w licznych spotkaniach osób chorych, konferencjach, Światowym Dniu SM, byłam też jako blogerka w Barcelonie, żeby opowiedzieć jak sytuacja chorych na SM wygląda w kraju nad Wisłą i o czym blogują polscy chorzy. Teraz, kiedy pisze ten tekst, kręci mi się łezka w oku bo widzę, że decyzja o przebiegnięciu maratonu była tyko początkiem nowej cudownej drogi w moim życiu. Tą drogą chciałabym podążać! Trzymajcie kciuki, żeby w przyszłym roku to się udało, bo póki co wszystko jest na dobrej drodze, żeby w 2016 znowu zmieniła miejsce pracy i zamieszkania ;) Tak już mam, długo nie usiędzę na jednym miejscu.

Najbardziej na świecie chciałabym, żeby przyszły rok obfitował w jeszcze więcej nowych znajomości. Wiem, że nie tylko ja dzięki With a SMile poznaje innych ludzie, ale wy też na pośrednictwem strony i Facebooka nawiązujące kontakt. To mnie cieszy jeszcze bardziej :) Ze swojej strony mogę obiecać, że przyszły rok również będzie upływał pod znakiem sportu, a przede wszystkim biegania, które uwielbiam! Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną <3 Ja cały czas tu będę, a to za sprawą takich maili jak ten:

- „Na pytanie jak zaczęło się moje bieganie opowiadam o Tobie. bo to właśnie dzięki Tobie i zawsze będę Ci za to wdzięczna i pamiętam Twoje słowa bieganie wciąga to prawda..Mam parę marzeń i będę do nich dążyć..jedno z nich pobiec w Warszawie i wiem, że się spotkamy na pewno..Skąd wiem? po prostu dzięki Tobie wiem, że marzenia się spełniają, bo nauczyłam się od Ciebie wiary we własne siły i by walczyć o marzenia te realne..bywają źle dni dobrze o tym wiemy, ale zamiana je na lepsze daje siły i będzie dobrze..rób dalej to co robisz, opłaca się dajesz tyle ciepła innym, że aż dziw jak Ty to robisz. Dziękuje Ci, że jesteś Kochana!!”

Jesteście najlepsi!!! <3

Untitled Banner (4)

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  

2 komentarze “Mój blog ma już rok!”

  1. JukkaSarasti pisze:

    1. Gratulacje rocznicy. Życzę jeszcze wielu rocznic i jeszcze wielu ukończonych maratonów. Czyli po prostu: dużo, dużo zdrowia :-)
    2. Wysłałam do Ciebie maila… już nieaktualny. Czasami po prostu nie od razu wszystko ogarniam. Czasem wystarczy po prostu najpierw pomyśleć, a nie od razu pytać ;-)

    1. withasmile.pl pisze:

      1. Dziękuję bardzo! O każdym maratonie powiadomię na blogu. O planach też, żeby dostać wsparcie, bo to bardzo pomaga! ;)

      2. I tak odpowiedziałam :) można już komentować bez logowania, do woli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>