Poznajcie Michała Wesołowskiego – miłośnika rozwoju duchowego poprzez bieganie :)

XCN 010

MSJ Bydgoszcz 08 041

Michał opowiada o, o tym, czym dla niego bieganie w ogóle jest i jakie były jego doświadczenia z niepełnosprawnymi sportowcami. A jego odpowiedź na ostatnie pytanie o rywalizację z niepełnosprawnymi na pewno na długo zostanie w mojej pamięci  :)

(Na zdjęcia prezentują się kolejno Kenenis Bekele- mistrz świata i mistrz olimpijski,

oraz Josphat Bett Kipkoech mistrz świata juniorów na 10000m )

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda sportowa?

Jak się rozpoczęła moja przygoda sportowa? Ja po raz tysiąc któryś powtarzam, że gdyby nie bieganie to… bieganie uratowało moje życia tak naprawdę. Może to się wydawać na wymiar powiedziane, ale tak było! Nie wiem co bym robił mieszkając na obskurnym, komunistycznym osiedlu w małej mieścinie, gdyby nie bieganie. Wyciągnęło mnie ono na szerokie wody i to jest największa zaleta tego sportu. Zaczęło się od wygrania pierwszego ogólnopolskiego biegu ulicznego. To było 12 lat temu. Później przyszły kolejne biegi komercyjne, na różnych szczeblach- wojewódzkim i krajowym. Nie byłem naturalnym talentem. To raczej ciężka praca zaprowadziła mnie do pewnych sukcesów. Być może dobre warunki fizyczne, ale to też nie jest prawdą, bo urodziłem się wcześniakiem i układ oddechowy, płuca nie były prawidłowo rozwinięte. Mimo tego, że biegałem, miałem objętość płuc taką, jakbym palił papierosy. Przez to musiałem włożyć w trening dużo więcej pracy, żeby dojść do jakiegokolwiek poziomu sportowego.

Z jakiś osiągnięć sportowych jesteś najbardziej dumny?

Najbardziej dumny jestem nie z samych osiągnięć sportowych, ale z tego, że z biegania potrafiłem wyciągnąć najwięcej, ile potrafiłem. Nie tylko pod względem sportowym, ale pod względem społecznym, duchowym, pod względem rozwoju osobowościowego- to jest największe osiągnięcie biegania, a nie puchary czy medale. Bo tak naprawdę w bieganiu jest tak, że kiedyś ta sylwetka czy poziom sportowy kiedyś się utraci, ale pewne zalety związane z rozwojem mentalnym, duchowym pozostają, jeżeli nie do końca życia, to na bardzo długo. Więc to postrzegam jako najbardziej wartościowy aspekt biegania.

Co dokładnie masz na myśli mówiąc „rozwój duchowy”?

Zawsze biegałem sam. Ty też. I zawsze myślę o tej samotności długodystansowca. W życiu przebiegłem dziesiątki tysięcy kilometrów licząc po moich dzienniczkach biegowych, w przemyśleniach nad wieloma rzeczami, i to naprawdę uszlachetnia. Wszystkie godziny spędzone na trasach biegowych doprowadziły mnie do przemyśleń, które dzisiaj procentują. To buduje charakter, a nie ciało. To największa zaleta tego sportu. W bólu, w cierpieniach, w znojach ciężkie treningu kształtuje się charakter. W późniejszym, dorosłym życiu, to przekłada się na osiągnięcia natury życiowej, społecznej i to jest największa nagroda. Nie plastikowe medale, która zawiesza się gdzieś po ukończeniu biegu na haku, bo nie o to w bieganiu chodzi.

Czy na swojej drodze sportowej spotkałeś się z jakimiś sportowcami niepełnosprawnymi?

Myślałem o tym dzisiaj w kościele zamiast słuchać kazania J i trzy przypadki przychodzą mi do głowy. Takim ekstremum, od którego można zacząć, jest biegacz w RPA, Oscar Pistorius. Miałem okazję spotkać go na zawodach w Warszawie. Jest to postać dość kontrowersyjna. Według mnie daje on negatywny przykład sportu osób niepełnosprawnych. U niego przeszło to w pewną fanaberię, ekstremum, które doprowadziło go do tego, że posunął się o krok za daleko i zaczął uprawiać sport tylko po to, żeby wygrywać. Natomiast jeżeli chodzi o innych zawodników to przypomina mi się też świętej pamięci pan Sylwester Wojtaś, który biegał… tak, chyba można powiedzieć, że biegał J chodzi o wyścigi na wózkach inwalidzkich. Wspaniała postać. To był złoty człowiek. Kiedyś startowaliśmy na tych samych zawodach w Gdańsku. On wtedy zajął chyba drugie miejsca, a ja byłem trzydziesty piąty ;) mniejsza o to… ;) bardzo pomógł mi po zawodach. Byłem w potrzasku. I a propos osób niepełnosprawnych, to pamiętam, że to on mi bardziej pomógł, niż ja jemu.

Wsparł Cie dobrym słowem?

Nie! Pamiętam, że załatwił mi nocleg, później wracaliśmy razem  z zawodów do domu. To był ogromny plus J jeżeli chodzi o trzecią osobę, niestety nie pamiętam nazwiska, bo to były czasy, kiedy startowałem jeszcze na zawodach wojewódzkich. On pochodzi chyba w Radzynia Podlaskiego. I startuje w biegach o kulach.  Nie wiem jaka jest jego dolegliwość, ale startował na wszelkie rodzaju zawodach sportowych dla niepełnosprawnych. Jest to godne podziwu, natomiast ja uważam, że ciężko jest wczuć się w sytuację, wejść w skórę takiej osoby i domyślać się jak dla niego wygląda ten sport, jak on to traktuje. Ale nadal jest to dla mnie godne podziwu.

Chciałem jeszcze zauważyć, że sport osób niepełnosprawnych jest nie jest tak popularny jak sport osób pełnosprawnych. Na naszym rodzimym podwórku na zawodach dla niepełnosprawnych startuje bardzo mało osób. Weźmy na przykład wspomniane wyścigi na wózkach, gdzie sprzęt jest bardzo drogi, nie każdego na to stać, trzeba znaleźć sponsorów. Natomiast kiedy byłem w Stanach Zjednoczonych i był Dzień Niepodległości to pamiętam, że nawet w małej mieścinie w stanie Maine, gdzie mieszkałem, odbywały się biegi uliczne. I przed startem osób pełnosprawnych odbył się bieg niepełnosprawnych. Nie było tam dużej frekwencji, to wynika pewnie w ogóle z małego zaludnienia tamtych terenów, natomiast fakt faktem, że bieg się odbył.

Jaki jest Twój stosunek do sportu osób niepełnosprawnych?

Ja patrzę na to z dwóch stron. Pierwsza, to co wcześniej powiedziałem o Pistoriusie i o tym, że można w tym posunąć się za daleko. To szerszy problem współczesnego sportu, gdzie nie liczy się sama idea biegów, a wyniki, to ile kto jest w stanie przyjąć środków farmakologicznych, co powoduje, że lekkoatletyka w tym momencie jest dla mnie sportem wymarłym. Jest to bardzo przykre w moim osobistym mniemaniu i trochę mnie to boli. Tak samo w sporcie osób niepełnosprawnych występują przypadki, gdzie sportowcy w rządzy zwycięstwa posuwają się właśnie do przyjmowania środków dopingujących czy pewnych innych form ułatwiania sobie zwycięstwa. O ile w sporcie zawodowym pełnosprawnych występuje jedna kategoria zawodników, o tyle w na przykład na paraolimpiadzie są różne kategorie niepełnosprawności. Niestety występują takie procedery, gdzie zawodnik próbuje przedostać się do kategorii niższej, aby zwiększyć swoją szansę na wygraną. Kiedyś o tym czytałem, takie sytuacje miały miejsce podczas paraolimpiady w Soczi czy Pekinie, gdzie polscy paraolimpijczycy swoją drogą odnieśli ogromny sukces! Zdobyli mnóstwo medali. Druga kwestia to sport, którego ja jestem zwolennikiem, czyli rywalizacji czysto amatorska, dla rozwoju ducha. Konkurowanie pozbawione jakiś chorych fanaberii, psychopatycznej chęci zwycięstwa. To jest czysta rywalizacja, gdzie człowiek mimo swoich słabości, pewnych ułomności, staje do rywalizacji z samym sobą i innymi zawodnikami i próbuje udowodnić sobie, że może być lepszy do samego siebie i innych. To jest idea sportu, zarówno dla pełnosprawnych jak i  niepełnosprawnych.

Sam wspomniałeś o Oskarze Pistoriusie, na moim blogu zamieściłam krótki filmik o Kayli Montgomery, biegaczce z SM. Czy uważasz, że ich niepełnosprawność może dawać im pewną przewagę nad innymi sportowcami?

Jeżeli chodzi o Pistoriusa to faktycznie uważam, że miał on taką przewagę, ponieważ z racji biegania w protezach nie zakwaszały mu się łydki. Prosta sprawa. Jeżeli chodzi o tą dziewczynę, nie jestem  w stanie się wypowiedzieć. To są różnego rodzaju procesy fizjologiczne czy neurologiczne.

Ale czy Ty, jako sportowiec, nie miałbyś poczucia, że osoba startująca obok Ciebie ma na starcie przewagę, której mieć nie powinna?

Rozumiem o czym mówisz. Jest jedna bardzo prosta zasada. est to niezależne od niego- nie. Kiedy natomiast przyjmuje środki Taki człowiek nie ma prawa pokazywać się na oczy, w środowisku sportowym. Natomiast jeśli człowiek rodzi się z pewnymi wadami i nie jest to zależne od niego, nic z tym nie może zrobić, to byłoby bez sensu. Idąc tym tokiem myślenia trzeba by zabronić im startu w zawodach. Ale dlaczego? To nie jest ich wina. Dlatego jak najbardziej mają prawo startu w zawodach i ja muszę być na tyle dobry, żeby ich pokonać! To nie jest od nich zależne, dlatego uważam że nawet jeżeli od natury ktoś dostaje jakiś benefit, to nie zmienia faktu, że ja ciężką pracą musze nadrobić tę różnicę i spróbować go pokonać. Najzwyczajniej w świecie :)

To bardzo ładne co powiedziałeś na koniec. Dziękuję za rozmowę.

Zainteresowanych lepszym poznaniem Michała i jego innych pasji zapraszam na stronę: https://www.facebook.com/AutostopemPoWolnosc :)

 

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  

2 komentarze “Poznajcie Michała Wesołowskiego – miłośnika rozwoju duchowego poprzez bieganie :)”

  1. MagdaG pisze:

    Inspirujacy wywiad☺️, niezależnie czy ktoś jest pełno czy niepełnosprawny to co świetne to życie z pasją, wam tego nie brakuje bieganie to wasza ogromna pasja i tak trzymajcie p.s Michael ten wywiad to caly ty mega wypowiedź!

  2. Szymon Urbanski pisze:

    Krul Biegaczy! Przywieź medal olympijski z Rio De Janeiro!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>