Przebiegłam Barcelonę :)

buty

… a raczej szybkim marszem, bo z bieganiem niestety jeszcze muszę poczekać. To trudne, zwłaszcza dla człowieka takiego jak ja, który wychodzi z założenia, że wszystko da się zrobić. The sky is the limit ;) Potem zderzam się z rzeczywistością i zamiast maratonu, jestem w stanie biec przez 15 minut, a potem muszę dwa razy tyle odpoczywać. Pokora to też cenna cecha, zaczynam się jej uczyć ;)

ja

Nie byłam jednak w Barcelonie tylko po to, żeby biegać, ale by dzielić się doświadczeniem i wiedzą z innymi SM-owymi blogerami. Tak dowiedziałam się, że mój blog ma zasięg międzynarodowy. Czyta go pewna Francuzka. Pytałam ją jak to możliwe. Okazuje się, że googłe tłumacz łamie bariery językowe. Powiedziała, że czasami piszę głupie i śmieszne rzeczy, ale myślę że za ten humor odpowiada „wujek google” :)

Dla mnie ciekawym doświadczeniem było poznanie perspektywy chorowania osób z innych krajów Europy. Kiedy słyszałam, że w Niemczech na wizytę u neurologa trzeba czekać AŻ trzy tygodnie, przyszło mi na myśl, że u nas w tym czasie można co najwyżej postarać się o skierowania do neurologa. Hiszpanie skarżyli się, że przechodzili nawet po kilkanaście terapii w ciągu kilku lat od zdiagnozowania choroby. Znowu naszła mnie refleksja, że niejeden polski pacjent marzy o tym, żeby mieć dostęp do tylu terapii.

prezentacja

To co urzekło mnie podczas tego spotkania, to jego atmosfera. Po raz kolejny przekonałam się jak wiele znaczy zwykły uśmiech. Patrzyłam na zebraną grupę chorych i nagle uświadomiłam sobie, że najbardziej zadowoloną, rozpromienioną i najbardziej seksownie ubraną była kobieta z Francji- jedyna osoba, która przyjechała tam na wózku i która miałam problem z pisaniem i wymową. Wiem, że jest wielu przeciwników takiej retoryki, powtarzania jak wiele zależy od nas samych i ile możemy dla siebie zrobić, ale ja wierzę w to. Nie twierdzę, że mam rację, może nie, ale takie jest moje zdanie i u mnie to się sprawdza. Może to jestem w błędzie, może moje myślenie jest głupie, ale jestem szczęśliwym głupcem :)

Wracając do Barcelony, w samym mieście urzekły mnie dwie rzeczy- ścieżki dla wózków i tabliczki dla biegaczy z informacją o kilometrach. W Warszawie, nie wiem jak w innych miastach, zdarzają się chodniki wyłożone kostką i nikt nie dba o to, że osobie na wózku trudno jest taką drogę pokonać. Hiszpanie rozwiązali to w bardzo prosty sposób, mianowicie są wylane betonowe ścieżki dla wózków. Proste, tanie rozwiązanie, a tak wiele ułatwiające. Druga rzecz- znaki dla biegaczy. Odmierzające kilometry, a nawet wytyczające 100m odcinki biegowe z podziałem na tory. Czułam, że to miejsce dla mnie :D

starrt

Po przyjeździe do Polski naszła nie taka dość smutna refleksja, że w innych krajach dyskusja wokół stwardnienia rozsianego toczy się już wokół zupełnie innych zagadnień niż w Polsce. My myślimy o dostępie do leków, lekarzy neurologów, rehabilitacji, problemie braku wiedzy społecznej i tolerancji dla bycia chorym… u nich te tematy nie stanowią już problemu albo jeżeli stanowią, to taki jak w Niemczech- dlaczego trzeba czekać aż trzy tygodnie na wizytę u lekarza ;) Dyskusje w krajach takich jak Irlandia, Wielka Brytania czy Włochy, rozstrzygają kwestie jak włączyć w proces leczenia najbliższych, jak objąć społeczną rehabilitacją członków rodziny, jaki wpływ na zdolności poznawcze ma aktywność fizyczna (okazuje się, że ma, i to duże! To dobra wiadomość zarówno dla osób chorych na SM, jak i zdrowych- sport to naprawdę zdrowie, przynajmniej dla mózgu.). Ja z zaciekawieniem słuchałam tego i czułam, że chciałabym żeby tak było u nas. Dopiero z obłoków ściągnęła mnie osoba, która zapytała jakie leki ja biorę. Odpowiedziałam, że żadne, bo te, które mogłam dostać, nie działają, a te, które działają, są dla mnie niedostępne. I w ten sposób wróciłam do Polski :)

Wy macie jakieś doświadczenia/wiedzę jak to wygląda w innych krajach? Co warto byłoby zaszczepić w polskich realiach? Ja jestem absolutnie za wylanymi ścieżkami dla wózków. Niech każda przestrzeń będzie przyjazna wszystkim jej użytkownikom :)

 

P.S. Proszę wybaczyć mi brak imion w opisie, ale moja rozbrykana pamięć uchwyciła wiele momentów i ciepłych uśmiechów uczestników spotkania, ale niekoniecznie ich imiona :)

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>